„Dla mnie się podoba, dla mnie się nie spieszy”.
W miniony długi weekend Piotr Til wraz z Krzysztof Kitajgrodzki (który pierwsze kroki w ultramaratonach stawiał w Pniewach podczas Małego Pięknego Zachodu) odpowiedzieli na wezwanie Ducha Puszczy i stanęli na starcie wyścigu ULTRA Duch Puszczy Gravel 360.
Do przejechania mieli wspomniane 360 km, z czego tylko około 125 km asfaltami. Pozostałe drogi to kwintesencja Podlasia i Puszczy Białowieskiej – szutry i ścieżki leśne premium, ale też tarka, od której wypadały plomby, piaski topiące koła, błoto oblepiające opony itp
Przejazd urozmaiciły opady deszczu dwie godziny po starcie, które z jednej strony ubiły trochę piaski, z drugiej skutecznie wypłukały smar z rowerów. Ogólnie pogoda sprawy nie ułatwiała – nocleg pod wiatą zamiast planowanych 3 godzin zajął 6 ze względu na opady.
Trudy trasy wynagrodziły atrakcje – widoki zapierające dech w piersiach, napotkane zabytki, ciekawe rejony w tym Kraina Otwartych Okiennic oraz punkty kontrolne przygotowane przez lokalne koło gospodyń wiejskich i restaurację. Jeden z wiejskich sklepów był specjalnie otwarty do późna, aby uczestnicy mogli uzupełnić zapasy przed kolejnym etapem podróży.
Ostatecznie, po 18 godzinach w siodle i 29 godzinach w trasie, dotarli szczęśliwie na mętę w Hajnówce.



















