W tym roku grupa popołudniowa jeszcze nie pokonała 50 km. Wyzwaniem dzisiejszego popołudnia stał się Sieraków. Łatwo nie było – palące słońce i wiatr, który chwilami wiał wprost w twarz. Całe szczęście, że kalorie, które przyjęliśmy w cukierni w Sierakowie, na tyle nas odbudowały, że daliśmy radę wrócić. Siedząc na siodełku czasami myślę, co jest trudniejsze – szybko jechać czy długo na nim wytrzymać? Skłaniam się ku drugiej odpowiedzi bo obserwując uczestników zauważyłem, że wiercą się na siodełkach podobnie jak ja. Tempo jazdy na poziomie ok. 17 km/godz. uważam za dobre, biorąc pod uwagę umiejętności i kondycję uczestników. Dlatego należą się gratulacje wszystkim.

Tradycyjnie szukaliśmy ciekawych miejsc, które chcemy przy okazji zarekomendować innym, którzy wybiorą się naszymi śladami. Nie było zbyt dużo czasu na zwiedzanie, ale zdążyliśmy wstąpić do przepięknego kościoła, który w niedzielne popołudnie jest dostępny tylko w części. Mimo to to co zobaczyliśmy zrobiło ogromne wrażenie. Zajrzeliśmy również nad Wartę. Nadbrzeżny bulwar przyciąga miejscowych i turystów, ale dzisiaj upał wygonił wszystkich do cienia. Zazwyczaj przejeżdżając przez Sieraków poruszamy się głównymi ulicami, tym razem zajrzeliśmy również za kościół, aby się przekonać, jak zagospodarowano miejscowy park. Jak się okazało, można to całkiem zgrabnie uczynić.

Na koniec kilka słów o przemierzonej drodze. Jak się początkowo wydawało ruch w niedzielne popołudnie powinien być duży, zwłaszcza na odcinku Pniewy – Łężeczki do skrzyżowania na Białcz, ale w rzeczywistości było bardzo spokojnie. Owszem było kilku szaleńców dla których ograniczenie prędkości do 90 km/godz. na tej drodze jest za duże, dlatego pędzili z prędkością autostradową. Całe szczęście, gdy zbliżali się do grupy rowerzystów zwalniali starając się utrzymać bezpieczną odległość podczas wyprzedzania. Pozostali dostosowali się do leniwego popołudnia i leniwie poruszali się po asfaltach, którymi podróżowaliśmy. Kolejnym odcinkiem na którym trzeba bardzo uważać jest droga od zjazdu z Chrzypska Wielkiego/Lutomka w kierunku Sierakowa. Ruch tam był znaczny. Przydałoby się, aby od czasu do czasu na tych drogach pojawili się w takie dni policjanci (w tym roku przejechałem blisko 4,5 tys. km rowerem po tych okolicach i nie spotkałem żadnego oznakowanego patrolu).

Ponadto asfalty były całkiem dobre. Jedynie zastrzeżenia można mieć do drogi na odcinku dróg pomiędzy Łężeczkami a Białczem oraz Mościejewem a Niemierzewem. Mamy nadzieję, że zarządcy tych dróg szybko uporają się z ich nawierzchnią.