Dzisiejszy wyjazd był wyjątkowy z kilku powodów.
Po pierwsze dołączyło do naszego grona kilka osób, które po raz pierwszy w tym roku wyjechały z nami na wycieczkę. Była również jedna, która jeszcze ani razu nie brała udziału w naszych wyprawach.
Po drugie wycieczka odbyła się w dużej części po drogach polnych i leśnych.
Po trzecie słońce nie paliło już tak niemiłosiernie – było w sam raz. Niektórzy nawet założyli długie rękawki.
Po czwarte Orzeszkowo znalazło się pierwszy raz na naszej trasie. Byliśmy, co prawda kilka razy na rzut kamieniem, ale nigdy nie wjeżdżaliśmy do tej miejscowości. Pierwszy raz zajrzeliśmy również na kąpielisko nad jeziorem kwileckim.
Podczas podróży mieliśmy okazję zobaczyć pałac w Wituchowie. Nie udało się co prawda obejrzeć go ze wszystkich stron, ale i tak robi wrażenie. Widać, że właściciel rozpoczął remont, ale do końca jeszcze dużo pracy i wysiłku finansowego go czeka. Jak go odrestauruje będzie to perełka. Wystarczy spojrzeć na wieżyczki, aby zrozumieć dlaczego.
Wrażenie robi również dworek w Orzeszkowie – niewiele takich budowli spotkaliśmy dotychczas na swojej drodze. W Orzeszkowie znajdziemy za zabudowaniami również bardzo ładną świątynię – niestety i ona wymaga renowacji. Więcej wiadomości na temat tych zabytków znajdziecie na stronie herbarzpojezierza.pl
Z drogi w Kwilczu podziwialiśmy pałac z piękną karetą. Można śmiało powiedzieć, że na trasie napotkaliśmy na niejeden pomnik historii i niejeden pomnik przyrody.
Wyjątkowe popołudnie spędziliśmy w świetnym gronie. Dziękujemy.

Kilka słów o trasie.

Z Pniew do Zamorza – asfalt. Potem ok. 1 km drogą polną. Do Chudobczyc równiutkim asfaltem. Potem już drogą polną, a następnie leśną i znowu polną wśród kasztanowców do Wituchowa. Odcinek ten po deszczach w ostatnich dniach został ubity i nie było większych problemów z grząskim piaskiem, który normalnie w trakcie upałów można tutaj napotkać w wielu miejscach. Potem do Kubowa asfalt. Do Orzeszkowa zajechaliśmy droga na początku wiodącą wśród pól, a potem leśną. Uwaga za wiaduktem kolejowym jakbyście nie pojechali zawsze wjedziecie do wioski, ale w lewo jadąc przejedziecie obok kościółka, a w prawo pod górkę przejedziecie przez gospodarstwo obok dworku. Potem przejazd przez drogę krajową. Lepiej wybrać wariant przez przejście dla pieszych przy cmentarzu, na wzgórku niż na wprost jezdnią. Ruch dzisiaj był naprawdę duży. Auto za autem. Trzeba było się naczekać, a potem szybko przejechać. Nad jezioro prowadzi droga polna po prawej stronie wzdłuż szosy do Kwilcza. Potem powrót na chodnik i już jesteśmy w Kwilczu. Tam jezdnią w kierunku Sierakowa. Asfalt fajny, ale ruch pojazdów bardzo duży, zwłaszcza w wakacyjne dni wolne. Dalej kierujemy się w kierunku leśniczówki Leśnik, ale uwaga, nie zjeżdżajcie bezpośrednio za oczyszczalnią. Pojedzcie ok. 300 m szosą i wtedy na zakręcie zjedźcie w drogę polną. Od tego momentu poruszacie się aż do Miłostowa drogą leśną wśród stawów. Miejscami jest po deszczu błotniście i ślisko. Z Miłostowa wrócicie przez Lubosz, Augustowo, Chorzewo drogą asfaltową do Pniew.