Mimo, że frekwencja nie była zbyt duża, cieszymy się, że dołączyły do Nas kolejni rowerzyści.

Pogoda jak zawsze dopisała. Lekki zachodni wiatr sprawiał, że rozgrzane powietrze nie dawało się nam podczas leniwego pedałowania do Mościejewa. Na początek podążaliśmy asfaltami. Ze względu na tempo jazdy był czas na podglądanie przyrody, która odwzajemniała się pięknymi widokami. Z pól powoli znikają łany zbóż, których charakterystyczny zapach roznosił się po całej okolicy. Każda pora roku ma swój urok. Podczas każdego wyjazdu staramy się odkryć i zobaczyć coś nowego. Nie było inaczej i tym razem. Kaplica i pałac ze „Starą Pasieką”, a także grota to miejsca, które warto odwiedzić. Uwaga wjeżdżając do Mościejewa przy pierwszych zabudowaniach, przed figurą, warto się zatrzymać lub chociaż zwolnić, aby obejrzeć pięknie zagospodarowaną skarpę na której pomiędzy skalniakami rosną piękne kwiaty. Brawo dla mieszkańców Mościejewa za dbałość o małą architekturę oraz czystość.
Wracając wybraliśmy trasę terenowo-asfaltową. Na początek przejażdżka po ściernisku, potem trochę kostki brukowej, duktu leśnego. Wracając przez Lubocześnicę pozostawiamy nasze odstraszacze końskich much. Trochę tego robactwa latało, ale udało się bez „przelewu krwi”. Do zobaczenia za kilka dni.