Dlaczego jeździmy na wspólne niedzielne wycieczki rowerowe? Dzisiaj uzyskaliśmy kilka odpowiedzi na tak sformułowane pytanie.
Po pierwsze – razem raźniej, weselej, jest do kogo się odezwać.
Po drugie – nie znam tak dobrze okolicy, aby samodzielnie wybrać się w teren, boję się, że się zagubię.
Po trzecie – jeżeli czegoś nie zauważę, zapewne zwróci na to uwagę ktoś z grupy, pokaże ciekawy widok, zwierzęta lub ptaki w zasięgu wzroku.
Po czwarte – zawsze mogę liczyć na pomoc w razie defektu, niedyspozycji.
Po piąte – jestem nieśmiały/nieśmiała lub wstydzę się zapytać czy serwowana w Chrzypsku grochówka jest gratis, ale pomogą mi towarzysze podróży dzięki którym sprawdziłem/sprawdziłam – była nie tylko darmo, ale dodatkowo miała wyśmienity smak. Tutaj życzenia dla STRAŻAKÓW z okazji ich święta i tych z Chrzypska Wielkiego, i i tych z naszej gminy oraz wszystkich innych, którzy ofiarnie pomagają innym niejednokrotnie narażając zdrowie i życie.
Po szóste – zawsze spotyka nas jakaś ciekawa przygoda, odwiedzę interesujące miejsce, zawitam na ciekawej imprezie.
Po siódme – przełamię własne słabości, wygram z moim lękiem wysokości bo pomogą mi moi rowerowi przyjaciele.
Jeżeli chcesz dodać kolejną odpowiedź lub chcesz sprawdzić czy te które już padły są prawdziwe, to zapraszamy na kolejną wyprawę.

Dzisiaj trasa wiodła zarówno szosą jak i drogami polnymi. Pierwszy odcinek do basenu w Łężeczkach był asfaltowy (13,5 km). Po nim musieliśmy zmagać się z pofałdowanym i piaszczystym terenem do Chrzypska Wielkiego – trzeba czasem było zejść z roweru bo piach uniemożliwiał jazdę (blisko 2 km). Uf nareszcie, znowu wróciliśmy na asfalt (świeżo wyremontowany odcinek jezdni w Chrzypsku) i tak dojechaliśmy do Chrzypska Małego (4,5 km – w tym odcinek dojazdowy po plaży w Chrzypsku Wielkim). Wspaniały widok wiaduktu kolejowego w Chrzypsku Małym sprawił, że zjechaliśmy na drogę polną również miejscami piaszczystą – ale warto było, bo z wiaduktu rozpościera się wspaniały widok. Po ok. 1,6 km tej uciążliwej drogi wracamy ponownie na asfalt i tak dojechaliśmy przez Gnuszyn, Białokosz do Białokoszyc, gdzie postanowiliśmy uciec z bardzo ruchliwej szosy na drogę polną. Po ok. 1 km i dojechaniu do „Pensjonatu pod Gwiazdami” na Rudce wracamy na twardy, acz czasami dziurawy asfalt i tak już było do Pniew.