Plan był prosty przejechać ok. 30 km, chwycić trochę świeżego powietrza, mile spędzić popołudnie w gronie rowerzystów.

Buszewko pierwszy raz było celem naszej wyprawy. Pogoda jeszcze do 15:00 nie nastrajała optymistycznie, było mgliście i pochmurnie, chwilami nawet mżawiło, okazała się łaskawa. Gdy wyruszyliśmy wyjrzało słońce i ogrzało atmosferę, a nam dało okazję do wykonania bardzo ciekawych ujęć fotograficznych. A było co utrwalać – pałace w Przystankach, Dębinie, Buszewie to bardzo ciekawe obiekty, każdy wyjątkowy.

Buszewo będąca ośrodkiem dóbr szlacheckich pierwszy raz wspominana jest w dokumentach z 1387 r. Pałac w Buszewie jest bardzo zaniedbany, zarośnięty, był w przeszłości piękną budowlą eklektyczną, parterową z wbudowanym piętrem mieszkalnym z rzędem okien facjatkowych. Wieżyczka neoromańska z dachem namiotowym w kształcie stożka pokryta łupkiem kamiennym zwieńczona chorągwią z datą 1864 świadczy, że budynek ma już sporo lat. Taras z balustradą, podjazd do wejścia głównego, którego pilnują 2 lwy dopełniają uroku tej budowli. Dwór ma powierzchnię ok. 1000 m2 wraz z parkiem 4,3 ha. Park przylega do jeziora Buszewskiego na odcinku 300m. Na terenie parku zachwyca przepiękna 200 metrowa aleja grabowa oraz staw. Od strony jeziora znajduje się obszerny taras z dwubiegowymi schodami. Obiekt został wysoko podpiwniczony. Buszewo było wsią szlachecką. Należało wraz z pałacem do Adolpha Ludwika Walza, Karola Bnińskiego, Pantaleona Libelta, Ponińskich, Janusza Dąmbskiego oraz Prota Mielęckiego a od 1949r do Skarbu Państwa.

Aż żal, że popada on w coraz większą ruinę. Z tego co można wyszukać w internecie jeszcze niedawno pałac był wystawiony do sprzedaży tylko za 700 tys. zł. I jeszcze jedna ciekawostka: pałac w Buszewie „odegrał” rolę w powieści Waldemara Łysiaka pt. „Szachista”. Było to miejsce/przystanek, w którym ukrywano porwanego Napoleona Bonaparte. Zdjęcie obok zostało zaczerpnięte ze strony polskiezabytki.pl

O pałacu w Dębinie pisałem już wcześniej przy okazji naszej jednej z ubiegłorocznych wypraw. Tym razem zachwycił nas przypałacowy park pokryty dywanem złotych liści. To wspaniałe miejsce na jesienny wypoczynek.

W Przystankach widać postęp prac remontowych, pałac zyskał na odnowieniu elewacji. Szkoda, że nie udało nam się dostać na mniejszą odległość, że nie można było go obejrzeć ze wszystkich stron.

Jezioro buszewskie o tej porze roku od strony Buszewka ma swój urok. Brązowiejąca trzcina powiewająca delikatnie na wietrze, ptactwo lecące w pięknym dużym kluczu, nenufary kołyszące się na fali pozwalają odetchnąć po przejechaniu 25 km. Żal, że zmierzch szybko zapada i trzeba udać się w podróż powrotną.

Jak się okazało w Pniewach plan wykręconych kilometrów został wykonany ze sporym naddatkiem. W dwójkę przejechaliśmy ponad 40 km.

Kilka słów nt. jakości przemierzonych dróg.

Pniewy – Konin to to droga powiatowa z asfaltem nieco sfatygowanym i dziurawym. Potem zjazd w prawo na kolejną drogę powiatową prowadzącą do Chełmna – jest to gruntówka z fragmentami bruku. W Chełmnie wyremontowany odcinek drogi, ale od szkoły do Hajduczka już trochę zniszczonym asfaltem. Od zajazdu scieżką leśną do drogi w kierunku Koszanowa. Wjeżdżamy na drogę powiatową, której stan pozostawia wiele do życzenia. Od Koszanowa, przez tory kolejowe drogą polną udajemy się „prawie” do Konina. Skręcamy w prawo na drogę powiatową prowadzącą do Lubosiny. Pierwsze 1,5 km przemierzamy szutrówką, a potem zdezelowanym asfaltem wśród pól. W Lubosinie prosto przed gospodarstwem zjazd w prawo i drogą polną dojeżdżamy do szosy prowadzącej do miejscowości Przestanki i dalej do Dębiny. Jakość nawierzchni – pod psem. Dobrze, że nie pojechaliśmy bezpośrednio do Buszewka bo ta jezdnia nie zasługuje na miano „powiatówki”. Za Dębiną w lewo, w Buszewku w prawo asfaltem do lasu. Tutaj zjazd w lewo skos i drogą leśną do drogi wojewódzkiej Szamotuły – Pniewy. Na krzyżówce w Dęborzycach w lewo do Buszewa. Uwaga na pieszych, rolkarzy – brak kilkuset metrów chodnika pomiędzy Dęborzycami a centrum Buszewa to duża bolączka. Wyjeżdżając z Buszewa skręcamy w prawo obok dawnej puszkarni asfaltem, a potem drogą polną a następnie leśną (skręt w lewo) dojedziemy do kapliczki myśliwych, gdzie trzeba skręcić w prawo i zaraz w lewo. Wyjeżdżając z lasu droga zmienia się w szutrówkę z odcinkami bruku, która zaprowadzi nas do Konina. Skręt w prawo na Koninek – 300 metrów i w lewo szutrową drogą polną dojedziecie na przedmieścia Pniew. Tutaj 300 metrów niebezpieczeństwa, a potem zjazd na „górzystą” drogę rowerową. Jesteśmy w Pniewach

Była to nasza ostatnia popołudniowa wyprawa w ramach projektu „Rower to moja pasja”. Pozostały jeszcze 2 rajdy o których wkrótce.

Dziękujemy za wspólnie spędzone chwile. Od wiosny ruszamy na kolejne ciekawe trasy.